Mijają powoli dwa lata, odkąd zdecydowałam się coś zmienić w swoim życiu. Nie było to mocne postanowienie poprawy typu: muszę schudnąć, muszę zacząć się zdrowo odżywiać. Po trochu to wszystko zaczęło się przypadkowo. W mojej pracy pojawiła się oferta wykupienia multikarnetu, umożliwiającego wstęp do wielu placówek aktywności fizycznej. Jeden minus (plus?) był taki, że umowę trzeba było podpisać na rok. Pomyślałam: wezmę, i wzięłam.
Wtedy się zaczęło. Znalazłam mały klubik fitness, niedaleko mojego domu, zapisałam się na zumbę. Chodziłam tam 3 razy w tygodniu, wyeliminowałam z diety słodycze i słone przekąski (przyznam, że znałam wszystkie smaki chipsów dostępne na rynku :) ), zaczęłam jeść śniadania w domu, przed wyjściem do pracy, a pozostałe posiłki zjadałam co 3 godziny. Okazało się, że kilogramy lecą, co motywowało mnie do działania. Wyznaczyłam sobie cel - schudnąć do wesela brata. I udało się. W 4 miesiące poszło 9 kg (na tym poprzestałam :) ). Do końca 2013 roku chodziłam tylko na zumbę 3 do 6 razy w tygodniu. Od początku zeszłego roku część zumby zamieniłam na zajęcia fitness typowo modelujące sylwetkę. W październiku doszedł poledance, a od początku tego roku wpisałam w rozkład tygodnia także crossfit. Teraz nie wyobrażam sobie powrotu do przeszłości. Dzień bez sportu, jest dniem straconym (oczywiście nie zapominam o odpoczynku). Ćwiczę i jem zdrowo, nie dlatego, żeby schudnąć, a żeby czuć się dobrze, utrzymać kondycję i uzyskać wymarzona sylwetkę.
Jeżeli chodzi o zdrowy styl życia, odżywianie, aktywność fizyczną, to jest coś, co interesuje mnie naprawdę (niestety, bardziej niż mój doktorat :D ), więc czytam, oglądam, uczę się, weryfikuję, testuję :).
Mam zamiar napisać tu czasem coś mądrego o treningach, zdrowym odżywianiu, publikować przykładowe posiłki, porady i inne przydatne (mam nadzieję) posty.
Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Może będzie dobrze.
Tyle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz